#1 2019-04-14 17:44:22

baca

Administrator

Punktów :   

Wyprawa na Kościelec

Z Jaszczurówki na Polanę Olczyska - do Nosalowej Przełęczy (1103) - do i dalej do Czarnego Stawu Gąsienicowego - na Karb (1853) - na Kościelec (2155)
Powrót: , , do Schroniska Murowaniec - do Psiej Trawki - do Cyrhli - asfaltem do Kaplicy Witkiewicza na Jaszczurówce.

Już zaspałem. Nie wiem jak to się stało, zegarek miałem nastawiony na 4. Tym czasem, gdy się budzę jest 4.30 - zegarek wciśnięty, a ja nic nie wiem, żeby dzwonił. Zbieram pośpiesznie rzeczy, gorąca herbata i 5.10 wyjazd. Jest już jasno, na drogach mały ruch. Z zakopianki piękna panorama na Tatry - w dole zalegają mgły. W Poroninie jestem kilka minut po 9. Wjeżdżam prosto na podwórko pana Stanisława. Poznaje mnie, byłem tu 14 miesiecy temu. Krótka rozmowa - reszta jak wrócę. Zabieram niezbędne mi rzeczy i idę w kierunku Olczy. Podjeżdżam busem do Bystrej i idę w kierunku Jaszczurówki, chcę zobaczyć Kapliczkę Witkacego. Tymczasem jest już wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego - na Olczyską Dolinę. Wacham się - wybieram Park. Wejścióweczka za 4,40 i już jestem. Dolina nie jest tak urokliwa jak inne, ale tej jeszcze nieznam. Słońce przebija się między liśćmi - jest przyjemny chłód. To jeszcze nie jesień - nie. Co prawda poranki i wieczory są chłodne, dzionki krótkie, ale kolorów jesieni brak. Dochodzę do Olczyskiej Polany i zmieniam szlak na po chwili jestem przy Wywierzysku Olczyskim, z którego bije woda w ilości 700 litrów na sekundę - przyznacie, że nieźle?

Nabrałem wody do butelki i idę dalej do Nosalowej Przełęczy. Tu zmiana szlaku na . Już chciałem iść na Nosal, ale ponieważ wyszedłem późno - nie wiem jak będzie ze mną kondycyjnie, więc zostawiam go na inną okazję i idę w drugą stronę. Krótki kawałek i już łączę się z . Kieruję się na Gąsienicową. Spacery się skończyły i trzeba się trochę napocić - przynajmniej do Skupniowych Upłazów. Gąsienicowa jest dość oblegana, więc ludzi jak mrówek. Nie jestem tym zachwycony, ale cóż zrobić - trzeba się jakoś przeciskać na wąskim szlaku. Przy jednym z domków na Hali Gąsienicowej robię sobie przerwę i obserwuję szczyty Orlej Perci. Widzę, że chmury obniżają swoje loty i same czubki na pewien czas zanurzają się w nich. Idę. Mam tylko nadzieję, że jak wejdę na Kościelec to wiatr rozgoni te towarzystwo. Mijam schronisko Murowaniec i kieruje się na Czarny Staw Gąsienicowy. Odcinek łagodny, bez podejść.
Przy Stawie około mnóstwo opalaczy itp. Wchodzę bespośrednio na i tu ostro pnę się na Kościelec Mały.
Na Przełęczy Karb (1853) kolejna przerwa i oczekiwanie, aż Kościelec się wynurzy i zachęci mnie do dalszej wspinaczki. Tak też się staje, chmury się rozchodzą, więc i stromym szlakiem podążam na szczyt. Ponieważ wejście na szczyt jest jednocześnie zejściem, są miejsca, gdzie tworzą się korki. Szczególnie jak idą mniej wprawne kobietki.
W końcu osiągam zamieżony cel. Jest dość ciasno i zdecydowanie chłodniej niż na dole. Rownież chmury nie dają za wygraną i co raz zalewają nas na szczycie lub z boku stoku, by zasłonić piękny widok na dolinę.
Przyleciał też jak mi się wydaję stały bywalec okolicznych szczytów. Nie przejawiał lęku i spokojnie wydziobywał okruchy jakie tubulcy zostawiają po sobie, a nawet to co mu rzucili. Jak widzicie w przyrodzie nic się nie może zmarnować.
Tak - fajnie jest, ale trzeba się ruszyć i schodzić.
Z tym był mniejszy problem i w krótkim czasie znalazłem się nad Carnym Stawem, gdzie postanowiłem odpocząć dłużej i zjeść gorącą zupkę.
Szczerze mówiąc miałem zamiar przejść przez Kozią Przełęcz i zejść do Doliny Pięciu Stawów. Jednak zrezygnowałem - po części z racji czasu i chmur, a chyba przede wszystkim z racji kondycji. W końcu to znowu wspinka na 2000 i zejście - najgorsze, daje po kolanach równo. Na pierwszy dzień wystarczy schodzę do schroniska, do Psiej Trawki, następnie do Toporowej Cyrhli. Muszę powiedzieć, że mam dosyć stópki już bolą. Jeszcze kawałek do Jaszczurówki, a potem busem do Poronina.
http://wypoczynek.turystyka.pl/tatry.html

Offline

 

#2 2019-04-20 19:56:26

aksen

Użytkownik

Punktów :   

Re: Wyprawa na Kościelec

Kościelec
Tym razem  zacznę od  być może banalnego stwierdzenia, że w Tatrach tak naprawdę wszystkie trasy mogą sprawić źle przygotowanemu turyście problem. Widziałem już sytuację wzywania pomocy do turystki na polanie pod Kopieńcem, czy też na prostym odcinku w Dolinie Jaworzynki do osoby (w sandałach!) z grupy, którą prowadził przewodnik...
Wyprawa, na którą chcę zaprosić jest o tyle wspaniała, że szlak na Kościelec (2155m) jest dla początkujących, a pewnie i średnio zaawansowanych, szlakiem o walorach wspinaczkowych. A więc, wymagającym rozwagi, umiejętności znajdowania drogi w trudniejszym terenie, długim, ale jednocześnie, przy dobrej pogodzie, pozwalającym na bezproblemowe przejście.
Rozpocznijmy od Kużnic szlakiem przez Skupniów Upłaz.
Ładna, dość szybka (ok. 2 godz.), ciekawa widokowo trasa doprowadza nas do Przełęczy między Kopami, gdzie z prawej strony dołącza z dołu drugi szlak  z Kuźnic przez Dolinę Jaworzynki. "Zbiegamy" dalej przez bujne w tym miejscu kosówki, obok szałasów i "Betlejemki" (obecnie ośrodek szkolenia PZA) w dół do usytuowanego na skraju lasu schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej (1505 m). Już od pewnego czasu towarzyszy nam widok na przyciemnioną ścianę Małego Kościelca a z tyłu za nim Kościelca....
Zatłoczone o każdej niemal porze roku schronisko nie zachęca być może do biesiady, ale... szczerze radzę znaleźć sobie wolny skrawek by posilić się przed czekającym nas marszem. Nie jesteśmy przecież na wyścigach... a warto nacieszyć się widokami... uzupełnić braki wody (!)... Jeszcze do Czarnego Stawu Gąsienicowego towarzyszy nam spora grupa turystów (jakże często, o zgrozo, w nieodpowiednim obuwiu!). W dużej części wrócą oni tą samą drogą do Murowańca. Dzikie, poszarpane, niezapomniane otoczenie Czarnego Stawu przyciąga jak magnes. Trudno wyobrazić sobie, że jego głębokość sięga 51 metrów.
Z prawej strony góruje nad taflą stawu granitowa ściana piramidy Kościelca! Nasz cel... Serce bije mocniej, gdy patrzy się z dołu na to ponad 530 metrowe urwisko. Ruszamy!!!
Stąd 1.30 godz. ostro pod górę do przełęczy Karb(1853m). Po 15 minutach pierwsze "zawroty głowy" od przepysznych widoków w dół. Nie, przy ładnej pogodzie nie ma tu nic niebezpiecznego, ale... widoki, widoki, widoki... Po dalszych 20 -25 minutach (sporo czasu poświęciliśmy na podziwianie widoków) docieramy do przełęczy. I tu następny szok... Jesteśmy na wąskim pasie popękanych skał rozdzielającym Dolinę Gąsienicową na dwie części. W dole rozłożyła się południowo-wschodnia odnoga doliny z porozrzucanymi stawami krajobrazu polodowcowego. To następny punkt, w którym sporo osób rezygnuje z wejścia na Kościelec i... przechodzi Karb na drugą stronę wracając do schroniska.
I nie dziwmy się... ściana Kościelca wzbudza respekt. Cały czas towarzyszyć nam będzie cudowny widok na szlak i szeroka otaczająca nas panorama. Ale to dodatkowo musi wyzwolić w nas rozwagę i ostrożność. Całe szczęście , że pogoda sprzyja! W dalszej wspinaczce trzeba pamiętać aby nie "stracić głowy" i stale kontrolować szlak, wybierając właściwą drogę. Doświadczenie bardzo się tutaj przydaje!
Po około 1 godzinie nasz wysiłek zostaje nagrodzony. Potężna ściana Świnicy pojawia się jakby na wyciągnięcie ręki. Cudowna panorama...  Och! Ach! Jej! ...słychać tylko głosy zachwytu tych co dotarli do wierzchołka. Pary dziękują sobie w uścisku! A później cisza... pełna kontemplacja...
Dalej już tylko (!?) ostrożne zejście do schroniska. Po około 8 - 9 godz. wracamy do Kuźnic tym razem przez Dolinę Jaworzynki. Zmęczeni... i szczęśliwi...

Offline

 

#3 2019-04-22 09:14:21

baca

Administrator

Punktów :   

Re: Wyprawa na Kościelec

Dolina Kościeliska
To niezwykle popularna tatrzańska dolina. Na tyle popularna i znana, że właściwie nie ma powodów by zachęcać do jej odwiedzania. Wszędzie można znaleźć dokładne opisy szlaku poprowadzonego jej dnem od Kir do Schroniska na Hali Ornak. Nie ma też kłopotów z obejrzeniem licznych fotografii.
Może więc warto by dać temu pięknemu miejscu chwilę oddechu od nadmiaru turystów?
Może? ...
Ale pewnie nie w ten sposób jak próbują tego dokonać władze TPN.
- Wycieczki grupowe na różne sposoby, szczególnie w Dolinie Kościeliskiej, nagabywane są do zatrudnienia i opłacenia przewodnika, mimo, że schronisko "Ornak" (zwykle koniec większości wycieczek) znajduje się zaledwie na wys.1100m. Nie chodzi chyba o bezpieczeństwo - bezpieczniej tu przecież niż w Łodzi na niejednej ulicy!
- Przy schodzeniu z Jaskini Mroźnej ( też 1100 m) już kilkakrotnie widziałem upominanych i spisywanych przez pracowników TPN organizatorów wycieczek za to, że prowadzili tam grupę bez przewodnika. Sam też zostałem już raz w ten sposób "pouczony".
Ośmielam się więc pytać, kto w tym momencie szkodzi i komu? Czy kierownik grupy, której wszyscy uczestnicy (10 - 15 osób) mają stosowne do chodzenia po górach buty i ubranie? Czy może raczej Pan Przewodnik, prowadzący grupę 30 - 40 osobową (bardzo często też dorosłych), w której kilka - kilkanaście osób jest w sandałach lub tenisówkach, albo ... półbutach?
Jaki to jest przykład dla młodzieży, nie mówiąc o bezpieczeństwie?
A czy nie prościej i z większym skutkiem byłoby wycofywanie z trasy lub nie wpuszczanie na szlak ludzi w nieodpowiednim obuwiu?  Ile to korzyści by przyniosło?  Żadnych dodatkowych kosztów! I szlaki byłyby mniej zatłoczone!
Pozostawiając to pod rozwagę... proponuję popatrzeć na fotografie przedstawiające miejsca do których nie wszyscy turyści trafiają spacerując Doliną Kościeliską..

Offline

 
Historia Lwowa

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.teatr-przedmiotu.pun.pl www.9dragons.pun.pl www.firstchurchofset.pun.pl www.java24.pun.pl www.airput2010.pun.pl